DARŁÓWKO I DAROWO

Darłówko oferuje ładną, szeroką, piaszczystą plażę ciągnącą się na wschód od portu oraz widoki z latarni morskiej, której światło widać z ok. 30 km, i rejsy po morzu. Gdy pogoda nie sprzyja, można przeczekać w aquaparku z podgrzewaną wodą morską, zjeżdżalniami i saunami. Ciekawostką jest rozsuwany most łączący brzegi Wieprzy wybudowany w latach 80. XIX w.

Darłowo określa się mianem perły architektury Pomorza Środkowego, ponieważ prawie wszystkie tutejsze zabytki przetrwały II wojnę światową w nienaruszonym stanie. Najokazalszym z nich jest zamek książąt pomorskich, w którym urodził się i zmarł Eryk I, władca panujący w XIV w. w Danii, Szwecji i Norwegii, zwany ostatnim wikingiem Bałtyku. Oryginalna kaplica św. Gertrudy z 1. połowy XV w., wzorowana na jerozolimskiej świątyni Grobu Świętego, to jeden z najcenniejszych zabytków Pomorza. Zachowany średniowieczny układ miasta z szachownicowym planem ulic i zabytkowymi obiektami stanowią niezwykłe atrakcje dla miłośników historii i architektury.

DRAWSKI PARK KRAJOBRAZOWY

Drawski Park Krajobrazowy położony jest we wschodniej części województwa zachodniopomorskiego, na Pojezierzu Drawskim. Obszar parku charakteryzuje się rzeźbą młodoglacjalną – morenami, jarami, małymi rzekami oraz licznymi jeziorami, które są największą atrakcją tego terenu. W granicach parku jest ich aż 47, a wśród nich Drawsko – drugie pod względem głębokości jezioro w Polsce (79,7 m). W Drawskim Parku Krajobrazowym wyznaczono siedem rezerwatów przyrody, w których ochronie podlegają m.in. jezioro lobeliowe (rezerwat „Jezioro Czarnówek”), lęgowiska ptaków wodnych i błotnych, torfowiska z ostojami rzadkich mchów oraz najatrakcyjniejszy krajobrazowo górny bieg rzeki Drawy z jeziorami otoczonymi przez pagórki, porośnięte lasem bukowym (rezerwat „Dolina Pięciu Jezior”). Flora i fauna parku są bardzo bogate; występują tu liczne gatunki chronione, m.in. wiciokrzew pomorski, lilia złotogłów oraz belik, kania ruda i orlik krzykliwy.

GRYFICKA KOLEJ WĄSKOTOROWA

Wypoczywając nad polskim morzem, warto przejechać się pociągiem turystycznym Gryfickiej Kolei Wąskotorowej, która oferuje podróż jedną z najładniejszych widokowo tras w Polsce. Pierwszy odcinek gryfickiej wąskotorówki o prześwicie 750 mm łączący Gryfice, Trzęsacz, Rewal i Niechorze powstał w lipcu 1896 r. Kolejka prowadziła ruch towarowy i osobowy, łącząc nadmorskie miejscowości z terenami w głębi lądu. W 1916 r. została powiększona o odcinki do Pogorzelicy i Trzebiatowa oraz przebudowana (zmiana prześwitu na 1000 mm). W okresie największego rozkwitu miała 300 km długości i 98 przystanków, z czego zachowało się 196 km. Po II wojnie światowej kolejkę gryficką oraz inne linie zachodniopomorskie wcielono do PKP, tworząc tzw. Pomorskie Koleje Dojazdowe, które stanowiły najdłuższą sieć na Pomorzu Zachodnim. Mimo wprowadzenia bardziej wydajnej trakcji spalinowej oraz transporterów umożliwiających przewóz wagonów normalnotorowych, sieć kolejki stopniowo kurczyła się wskutek rozwoju transportu samochodowego. Na początku lat 90. XX w. gryficką wąskotorówkę wyłączono z Pomorskich KD, a kilka lat później zawieszono przewozy towarowe. Natomiast ruch osobowy powoli przyjmował charakter turystyczny. W 2001 r. PKP podjęły decyzję o zamknięciu kolei, lecz dzięki zaangażowaniu miejscowych władz kolejkę przejęła gmina Rewal, która w 2002 r. uruchomiła przewozy turystyczne na trasie Gryfice–Pogorzelica Gryficka–Trzęsacz.

HEL

Życie tego sympatycznego miasteczka skupia się przy urokliwej ulicy Wiejskiej, przy której stoją niewysokie bielone domki rybaków, niektóre jeszcze z 1. połowy XIX w. W jednym z najstarszych mieści się słynna Maszoperia, gdzie warto się skusić na smakowitą rybę: flądrę w musztardzie, węgorza w winie, łososia z jabłkami i winogronami albo tradycyjnego śledzia po kaszubsku. Przy biegnącym równolegle do ulicy nadmorskim bulwarze stoi dawny gotycki kościół św. św. Piotra i Pawła, w którym urządzono Muzeum Rybackie. Warto pospacerować promenadą wzdłuż Zatoki Puckiej, zajrzeć do dużego, osłoniętego falochronem portu rybackiego czy na przystań jachtową. Zainteresowani militariami powinni skierować swe kroki do skansenu broni morskiej przy ul. Przybyszewskiego. Sympatycznym zakończeniem spaceru będzie wizyta w Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego (przy promenadzie), gdzie w nowoczesnym fokarium mieszkają maskotki miasta – foki szare znalezione na bałtyckich plażach.

HENRYKÓW

Pierwsze znane zdanie w języku polskim – Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj (Daj, niech ja pomielę, a ty odpocznij) – zostało zapisane w Henrykowie przez miejscowego zakonnika w 1264 r. Tutejszy zespół opactwa Cystersów jest zaliczany do zabytków najwyższej klasy. Składa się na niego klasztor, kościół, zabudowania gospodarcze, ogrody i park. Najpiękniejsze są stalle (ławy dla zakonników), których konstrukcja i zdobienie trwały aż 150 lat. Po II wojnie światowej, po ponad 130 latach nieobecności, cystersi wrócili do klasztoru.

EUROPA TO WIĘKSZY GALIĆNIK

Wojciech Śmieja jest naukowcem, ale to właśnie w reportażu wiedzie mu się najlepiej. On sam co prawda zaprzecza, mam jednak w rękach dowód „Gorsze światy” to wybór tekstów z jego wojaży po Europie, głównie z tych miejsc, które z trudem odnajduje się na mapach, bo nikt o nich nie pamięta. Jak o Myscowej – trwającej gdzieś między Duklą a Słowacją. W zawieszeniu, bo mieszkańcy od pół wieku żyją z wyrokiem eksmisji. Albo o macedońskim Galićniku, z którego cała populacja wyjeżdża na zimę, by – jak gdyby nigdy nic – wrócić wiosną. Śmieją dostrzega absurdy, portretuje mikrospołeczności, ale potrafi też celnie uogólniać. „Macedonia to taki większy Galićnik” – mówi pewien Branco. „Podobnie cała ta część kontynentu” – zdaje się dodawać w myślach Śmieja.

MONA LISA. ODKRYTE ŻYCIE

Dianne Hales, amerykańska pisarka i dziennikarka napisała książkę w oparciu o założenie, że Mona Lisa to postać historyczna, gdyż do najsłynniejszego obrazu da Vinci pozowała mieszkająca we Florencji Lisa Gherardini.

„Mona Lisa. Odkryte życie” to nie tylko opowieść o życiu Lisy Gherardini oraz Leonarda da Vinci – gdyż oboje mieszkali w tym samym czasie we Florencji, ale i opowieść o mieście. To ciekawy portret florenckich rodów, sporów między nimi, pokazanie ówczesnego stylu życia i tego, jaką pozycję w XV i XVI wieku miały kobiety.

POZA MAPĄ

Moja książka jest w pewnym sensie listem miłosnym. Używam terminu topofilia, oznaczającego uwielbienie miejsca, ponieważ opisuje ono coś fundamentalnego dla określenia, co to znaczy być człowiekiem: gatunkiem kochającym swoje miejsce na ziemi. Bez możliwości utożsamienia się z miejscem stajemy się niespokojni i słabsi – podkreśla w rozmowie z Interią prof. Alastair Bonnett, autor książki „Poza mapą”.

ROSJA WEDŁUG ANGLIKA

Reportaż jak powieść, łączący w sobie tempo biznesowego sprawozdania i urok literackiej narracji, przesycony poczuciem humoru. Interesujący obraz Rosji z początku lat transformacji, kiedy zachodni biznes mocno penetrował możliwości rozpoczęcia tam współpracy gospodarczej.
Autor umyślił sobie, że otworzy w Moskwie restaurację z ziemniakami pieczonymi na wzór brytyjski, co wydawało mu się fast foodem prostszym niż franczyza McDonald’s. W końcu wszyscyśmy Europejczycy… Traktując zainteresowanie Rosjan poważnie, autor na rok zamieszkał w Moskwie, skąd koordynował prace zmierzające do uruchomienia żywieniowego biznesu. Był to czas fascynacji Rosjan sieciowymi restauracjami. Moskwa pełna była cudzoziemców, a tutejsze czarnoziemy aż kipiały ziemniaczanym potencjałem. Zachodni know-how, tani surowiec i nienasycony rynek gwarantowały sukces! Ale to, co logiczne gdziekolwiek, w Rosji logiczne nie jest. „Kiedy skończyłem, mężczyźni ze Związku Rolników wstali bez słowa i skierowali się do wyjścia. Profesor uścisnął nam ręce ostatni. – Hmm. To niemożliwe w obecnych warunkach. Nasi rol¬nicy nie są na to przygotowani. Nie mamy infrastruktury. Nie da się znaleźć takich nieruchomości w Moskwie. Wyposażenie musiałoby zostać importowane z ogromnym kosztem. Przeszkody są nie do pokonania. Misza zamknął za nimi drzwi i padliśmy sobie w ramiona. – Taaak. Kupił to”.
Biznes kartoflany ruszył, bo taki -jak wyżej! – styl negocjacji uprawiali Rosjanie. Autor z pasją poznawał kraj, ludzi i obyczaje. Jego obserwacje są świeże i błyskotliwe. Ukazał kraj o wielkich możliwościach, utopiony w ponadczasowym spleenie. Podziwiał fantazję Rosjan pragnących prowadzić biznes, handlując muszelkami, kawiorem albo wolframem. Poruszanie się pośród fantasmagorii biznesowych to wyższa szkoła jazdy, którą autor z czasem posiadł, l wszystko potoczyłoby się dobrze, gdyby do gry nie włączyła się mafia…
Ł. Azik

BYŁEM ZIEMNIACZANYM OLIGARCHĄ. JAK PROWADZIĆ BIZNES W ROSJI i NIE ZWARIOWAĆ.
JOHN MOLE